Ta zawartość jest dostępna tylko dla członków serwisu. Jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, zaloguj się. Nowi użytkownicy mogą zarejestrować się poniżej.
Dystans, który zbliża. Nowy w rodzinie: Super-Takumar 135mm f/2.5 W świecie, w którym wszystko musimy mieć „tu i teraz”, szerokie kąty w smartfonach przyzwyczaiły nas do zagarniania rzeczywistości całymi garściami. Chcemy zmieścić wszystko w kadrze, zachłannie, bez selekcji. Ale fotografia to sztuka wyboru. To sztuka decyzji, co jest istotne, a co jest tylko szumem. Dlatego do mojej torby, obok radioaktywnego klasyka Super-Takumara 50mm f/1.4, i szerokiego Chinona 28mm, dołączył właśnie Super-Takumar 135mm f/2.5. To nie jest po prostu „długie szkło”. To narzędzie do optycznej alchemii. Optyczne sztuczki: Kompresja rzeczywistości Pierwsze, co uderza po podpięciu tego szkła do Lumixa S5II, to sposób, w jaki traktuje ono przestrzeń. 135mm to ogniskowa, która „kłamie” w najpiękniejszy możliwy sposób. Kompresuje perspektywę. Sprawia, że tło – oddalone o kilka metrów – nagle wyrasta tuż za plecami głównego tematu a światła tworzą wspaniały bookeh. Sama fotografia nie ma charakterystycznego zabarwienia które przybiera Super-Takumar 50mm f/1.4 pod wpływem żółknięcia radioaktywnego szkła. To obiektyw, który pozwala wyciąć kawałek chaosu miasta i uporządkować go w kadrze. Jeśli w szerokim kącie walczymy o kontekst, tutaj walczymy o separację. Takumar 135mm przy pełnym otwarciu przysłony (f/2.5) nie tyle rozmywa tło, co zamienia je w malarską plamę. To ten legendarny, miękki bokeh,
