Zaświaty i ewoluujące metafory umysłu
Człowiek nie żyje w „gołych bodźcach”, tylko w narracjach: w opowieściach, które porządkują doświadczenie w czasie, nadają sens zdarzeniom, wyznaczają granice tego, co możliwe i tego, czego należy się bać. Narracja jest narzędziem orientacji. To ona skleja rozproszone wrażenia w spójny „świat” i spójną tożsamość.
Film w naszym umyśle zrobiony jest z mgły, sklejany jest gwoździami wbijanymi w ścianę
Czy umysł tworzy rzeczywistość? Tak i nie... Tworzy jedyną rzeczywistość jaką możemy poznać ale nie tworzy bazy na której istnieją bodźce tworzące doznania i percepcje. Tworzy ale nie z niczego. Jest jak montażysta, który ma do dyspozycji materiał nagrany przez zmysły. Taśma zewnętrznych bodźców istnieje – świat wywiera realny wpływ na mózg, na ciało. Jednak to, co ostatecznie widzimy jako „świat", powstaje podczas montażu: w cięciach, interpretacjach, w tym, co uznajemy za znaczące, a co wyrzucamy. Tyle że ta taśma pamięci nie jest sztywnym zapisem. Jest płynna, analogowa, jak zbiór ruchomych elementów, które pod wpływem kolejnych wydarzeń, emocji, snów ciągle się deformują. Osoby z jednej sceny nagle zamieniają się miejscami. Słowa znikają albo zaczynają znaczyć coś zupełnie innego. Scenariusz rozgranej wczoraj rozmowy dziś w pamięci ma już inny finał. A potem reagujemy – słowem, gestem, decyzją
GDY CISZA NASTANIE: szkic na styku religioznawstwa, neuronauki i psychologii
Spory międzyreligijne koncentrują się najczęściej wokół kwestii eschatologicznych, a więc pytań o los człowieka po śmierci: niebo, piekło, odrodzenia, sąd ostateczny czy stany pośrednie. Jednocześnie w obrębie etyki życia codziennego wiele tradycji religijnych pozostaje zaskakująco zgodnych, kładąc nacisk na ograniczanie przemocy, wzmacnianie współczucia oraz dyscyplinę afektów destrukcyjnych (Eliade, 1969/1999; Smith, 1958/1991). Ten tekst proponuje spojrzenie na religię przede wszystkim jako na praktykę pracy z umysłem, w której różnice doktrynalne dotyczą głównie obszarów „nieznanych” doświadczeniu potocznemu, podczas gdy rdzeń praktyczny – regulacja emocji, kultywowanie miłości, rozpuszczanie sztywnego ego – pozostaje podobny.
OVERTHINKING czyli: jesteśmy myślani a myśli nie są „nasze”
Jest taki moment, w którym myślenie robi zamach stanu. Z narzędzia, które ma nam pomagać, zamienia się w zarząd, który wszystko blokuje. Zaczyna się niewinnie: mała decyzja, drobne niedopowiedzenie w rozmowie, mail, na który jeszcze nie odpowiedzieliśmy. W głowie startuje cichy proces „co by było, gdyby” – i nagle jesteśmy dwadzieścia kroków dalej niż rzeczywistość. W filmie mówię o tym wprost: problemem nie jest świat, problemem są procesy myślowe, które nakładamy na świat.
×