Latest Blogs

sztuka

MAC/CCB (Museum of Contemporary Art w Centro Cultural de Belém)

to jest rewelacyjna kolekcja i świetna lekcja XX-wiecznej (i późniejszej) sztuki oraz tego, jak Europa buduje sobie wyobraźnię o samej sobie. Natomiast nie znalazłem tam wielu prac, które byłyby dla mnie realnie „współczesne” w sensie świeżego napięcia i nowych tematów. Bardziej: mocne nazwiska i idee już osadzone w kanonie, świetnie pokazane w bardzo dobrej przestrzeni. Co w MAC/CCB działa najmocniej Pierwsza rzecz to sama architektura i rytm CCB. Duże, chłodne, modularne przestrzenie robią robotę, bo odklejają cię od turystycznej narracji Belém. To muzeum, w którym łatwiej myśleć niż „zaliczać”.
sztuka

Oddech Józefa

Program był prosty i brutalnie intensywny: trzy dni wspólnego bycia, oglądania, grania, performowania i pokazywania wideo z prywatnych kolekcji. Wystąpienia Ewy Zarzyckiej, koncert Marcina Krzyżanowskiego, działania „Smutnych Kobiet”, performanse Oli Kozioł, wideo z archiwów Robakowskiego i Dariusza Bieńkowskiego, a do tego obecność kolejnych artystek i artystów – od Karoliny Wojtas po Małgorzatę Marię Potocką.
sztuka

MAXXI – Narodowe Muzeum Sztuki XXI wieku

Najmocniej działa dla mnie wątek utopii jako narzędzia społecznego, nie jako formy. W pewnym momencie trafiam na pracę Wodiczki: konstrukcję-wózek zaprojektowaną dla osób bezdomnych – z myślą o tym, żeby dało się w niej przenocować i przechować rzeczy (w odcinku mówię o kontekście USA). To nie jest „ładny obiekt”. To jest projekt, który z definicji zderza się z polityką i wstydem miasta: kto ma prawo do schronienia, a kto ma być niewidoczny. Taka praca bardzo dobrze ustawia mi resztę ekspozycji: utopia jako prototyp przetrwania, a nie jako fantazja.
sztuka

MACBA Collection

a stała prezentacja kolekcji to wybór kluczowych prac, które mają pokazać jej różnorodność, ale przede wszystkim przypomnieć o funkcji sztuki jako narzędzia tworzenia narracji. W tej odsłonie kuratorsko akcentowana jest poezja i metafora: nie jako ozdobnik, tylko jako sposób kształtowania rzeczywistości i uruchamiania interpretacji. W praktyce dostajesz przekrój mediów (malarstwo, instalacje, fotografia, performans) i zestaw tematów, które wracają w sztuce współczesnej jak refren: tożsamość, społeczeństwo, przestrzeń. Dla mnie ważne jest to, że to nie jest „encyklopedia stylów”, tylko zaproszenie do rozmowy z pracami, bez jednego narzuconego klucza.
sztuka

Museu Nacional d’Art de Catalunya (MNAC)

Najmocniejszy punkt to średniowiecze: bizantyjskie freski i romańskie malowidła. Monumentalne, frontalne, bez potrzeby „podobania się”. One mają działać jak język porządku – mocne kontury, nienaturalne proporcje, hierarchia ważności zamiast perspektywy. W tym muzeum naprawdę czuć, że obraz kiedyś nie był dekoracją, tylko narzędziem: do organizowania wyobraźni i wspólnoty. Druga oś to kataloński modernizm, czyli eksplozja dekoracyjności przełomu XIX i XX wieku. Płynne linie, organiczne formy, ornament, rzemiosło. W materiale zwracam uwagę na to, jak silnie ten język przenika też do rzeźby i sztuki użytkowej – i jak bardzo jest to „Barcelona” jako styl, który potem przenika miasto na ulicach. I tu uczciwa obserwacja: MNAC jest fantastyczne jako muzeum historii sztuki i formy, ale nie znalazłem tam wielu prac, które byłyby dla mnie ciekawą „współczesnością” w sensie dzisiejszych tematów i napięć. To nie jest zarzut. Raczej precyzja: idę tam po przeszłość, po warsztat patrzenia, po zrozumienie, skąd biorą się języki wizualne, które później miasto wykorzystuje.

Newsletter

×