Muzeum Sztuki w Łodzi

Ten odcinek powstał w trybie, który lubię najbardziej: nie „recenzja z katalogu”, tylko sprawdzenie na własne oczy, jak instytucja działa dziś, w realnej przestrzeni, pośród konkretnych prac. W ms2 (Muzeum Sztuki w Łodzi) trafiam na trzy wystawy. Do dwóch dostajemy materiały wprowadzające, jedna jest stricte malarska – i już to samo w sobie uruchamia mi pytanie o misję muzeum i o to, jakie języki wizualne instytucja wybiera w danym momencie.

Jest też kontekst, którego nie da się pominąć. Był tu okres, w którym miałem wrażenie, że program robi się zbyt „środowiskowy”, jakby kręcił się wokół wąskiego obiegu i relacji, zamiast brać odpowiedzialność za instytucję publiczną. Nie wchodzę w personalia ani insynuacje, bo to nie jest dla mnie interesujące na poziomie plotki. Interesuje mnie efekt: czy muzeum jest otwarte, uczciwe kuratorsko, spójne, czy raczej zamyka się w sobie. Na szczęście tamten etap mam w głowie jako przeszłość. Zobaczymy, co ms2 robi teraz, jaką ma energię i jakie wybory.

Jedna z wystaw to malarstwo Andrzeja Zwierzchowskiego. W odcinku mówię wprost, że samo malarstwo w kontekście ms2 trochę mnie zastanawia – nie dlatego, że „malarstwo jest złe”, tylko dlatego, że muzeum sztuki nowoczesnej i współczesnej zwykle pracuje też na innych napięciach: w medium, w instytucji, w języku, w krytyce. Malarstwo w takim miejscu musi się bronić czymś więcej niż „ładnym obrazem”. I właśnie w ten sposób do tego podchodzę: nie oceniam dekoracyjności, tylko próbuję zrozumieć, jak ta wystawa pracuje w ramach misji ms2.

Alea iacta est: Stanisław Dróżdż i doświadczenie „kombinatoryki”

Drugi mocny punkt to instalacja Stanisława Dróżdża. W odcinku pojawia się też konkret: „Alea iacta est” była pokazywana po raz pierwszy na 50. Biennale w Wenecji w 2003 roku. I to jest dobry trop, bo Dróżdż działa tu dokładnie tak, jak powinien: nie jako „ładny obiekt”, tylko jako sytuacja dla percepcji.

Wchodząc w tę pracę mam wrażenie nie tylko głębi, ale też nacisku liczby i wariantu: „wielość kombinacji” robi w głowie coś konkretnego. Dla mnie to jest jedna z tych realizacji, które przypominają, że sztuka potrafi być narzędziem przestawienia uwagi – bez publicystyki i bez dopisywania opowieści na siłę.

OdłożONE NA POTEM: trzeci wątek i pytanie o instytucję

Trzecia wystawa w odcinku to „OdłożONE NA POTEM”. Nie będę jej tutaj „przepowiadał”, bo w samym materiale zostawiam sporo miejsca na oglądanie bez streszczania. Dla mnie ważne jest to, że te trzy rzeczy razem działają jak krótki test instytucji: co muzeum wybiera, jak prowadzi widza, jaką ma temperaturę i czy umie łączyć kanon z pracami, które realnie uruchamiają myślenie.

Na koniec

Ten odcinek jest też o tym, jak trudno mówić o sztuce tak, żeby nie wpaść w dwie skrajności: albo szkolne „opowiem wam, o co chodzi”, albo kompletną ciszę. Ja wybieram trzecią drogę: dać kontekst tam, gdzie jest potrzebny, ale nie zabijać doświadczenia prac tłumaczeniem wszystkiego do końca.

Jeśli byłeś/byłaś w ms2 ostatnio: daj znać w komentarzu, czy też czujesz, że muzeum wraca do lepszej gry, czy masz inne wrażenie. I co zostało u Ciebie najmocniej: Zwierzchowski, Dróżdż, czy „OdłożONE NA POTEM”.

Jeśli chcesz wesprzeć dalsze odcinki:
https://buycoffee.to/znosnie

👍 Lajkujcie, 💬 komentujcie i 🔁 udostępniajcie, jeśli podoba Wam się dzisiejsza podróż. Dzięki za wspólną przygodę.
Na koniec: nie zapomnijcie subskrybować i włączyć dzwonka. Do zobaczenia w kolejnych odcinkach.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

×