Related Posts
Malta Zimą
Malta kojarzy się z pocztówką: słońce, błękit, „wyspa na weekend”. A ja chcę ją potraktować jak miejsce warstwowe: nad wodą i pod wodą, na ziemi i pod ziemią, w historii i w bardzo współczesnych przepływach pieniędzy, wpływów i ludzi.
To jest otwarcie serii MALTA. Zaczynamy od pierwszych godzin po przylocie (wraz z małą przygodą), a potem wchodzimy w Valletta i jej kontekst: brytyjskie dziedzictwo, semickie korzenie języka, chrześcijaństwo w katolickim wydaniu, ale też ciemniejsza strona „stabilnego systemu” – wyspa jako bezpieczna przystań dla kapitału, nieruchomości i pośredników. Pojawia się też postać Daphne Caruana Galizii i pytanie o cenę, jaką małe społeczeństwo płaci za „normalność” sprzedawaną na zewnątrz.
Lizbona – video i notatki z podróży
W tej części Lizbony muzyka nie jest tylko dodatkiem – jest czymś w rodzaju drugiej warstwy architektury, która rozlewa się wieczorami po ulicach, szczególnie właśnie w Alfamie. Historia fado, która rodziła się w XIX‑wiecznych portowych dzielnicach Lizbony jako śpiew biedoty i marynarzy, nabiera tu konkretu, kiedy widzisz, jak te piosenki wychodzą z małych knajpek prosto na kamienne schody, jakby były jeszcze jednym mieszkańcem dzielnicy, a nie tylko repertuarem dla turystów.
To, co najbardziej wciągnęło mnie w tę opowieść, to pojęcie saudade – nie tyle melancholii, ile jakiegoś trudnego do przełknięcia pogodzenia się z losem, w którym akceptacja zawsze ma w sobie nutę żalu. Stojąc nad Tagem, który u ujścia smakuje już słono jak ocean, miałem poczucie, że ta rzeka idealnie pasuje do fado: niby jeszcze nie pełne morze, niby wciąż miasto, ale w wodzie czuć już coś większego, nieswojego, coś, co od zawsze ciągnęło Portugalczyków w stronę nieznanego.
Rok na Bocznicy Mentalnej: Jak (Nie)Podróże Zmieniły ZNOŚNIE
Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Przeglądamy stare notatki, zdjęcia, próbujemy nadać jakiś sens minionym dwunastu miesiącom. Kiedy cofam się myślami do początku tego roku, przypomina mi się wielka deklaracja, którą złożyłem na kanale. Pełen entuzjazmu opowiadałem o planach, które miały zdefiniować ZNOŚNIE. Przyzwyczajeni do filmów z Barcelony, Rzymu czy Paryża, mieliście dostać kolejną dużą dawkę podróży. Pamiętacie? Mówiłem: „planujemy w tym roku taki fajny wyjazd... tur Litwa, następnie Łotwa, następnie Estonia i skończylibyśmy w Finlandii”. To miała być podróżnicza ofensywa, seria filmów z trasy, która miała nas wszystkich przenieść daleko na północ.
×
