Józef Robakowski i łódzki „gabinet wrażeń”. Notatki z wystawy „Złap oddech sztuki”
Kiedy mówimy o znośnej Łodzi, jednym z pierwszych nazwisk, które musi się pojawić, jest Józef Robakowski. Artysta, historyk sztuki, filmowiec, współtwórca polskiego video artu, kurator i archiwista własnego środowiska – człowiek-instytucja, który od dekad spina klamrą kolejne pokolenia twórców.
W filmie, do którego powstał ten wpis, wracam do Robakowskiego właśnie z tej perspektywy: jako do kogoś, kto nie poddaje się upływowi czasu. Nadal działa, montuje, pokazuje, wchodzi w dialog z młodymi. W Galerii WY w Łodzi przygotował wystawę i działania performatywne „Złap oddech sztuki” (19–21 kwietnia 2024), a my z kamerą próbujemy uchwycić nie tylko same wydarzenia, ale i to, co dzieje się „pomiędzy” – w rozmowach, gestach, spojrzeniach.
Kim właściwie jest Józef Robakowski?
Dla osób spoza środowiska sztuki współczesnej krótkie przypomnienie:
- Urodził się 20 lutego 1939 roku w Poznaniu. Studiował historię sztuki i muzealnictwo na UMK w Toruniu, a później Wydział Operatorski w łódzkiej Szkole Filmowej.
- Jest jednym z najważniejszych polskich artystów neoawangardowych – autorem filmów eksperymentalnych, zapisów wideo, cykli fotograficznych, instalacji, obiektów i projektów konceptualnych.
- Współtworzył kluczowe grupy artystyczne: Zero-61 i Warsztat Formy Filmowej, które badały język filmu, percepcję obrazu i granice mediów – coś, co dziś jest już klasyką sztuki mediów.
- Od 1978 roku prowadzi w Łodzi autorską Galeria Wymiany – prywatne archiwum, miejsce spotkań i „stacja przekaźnikowa” dla niezależnej sztuki, dziś częściowo w zbiorach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Jeśli myślisz o Łodzi jako o mieście awangardy, kina, eksperymentu – prędzej czy później trafiasz właśnie na niego. I to nie tylko poprzez dzieła, ale też przez infrastrukturę pamięci, którą tworzy: archiwa, kolekcje, programy, spotkania.
„Złap oddech sztuki” – gabinet wrażeń zamiast klasycznej wystawy
W Galerii WY Robakowski nie tyle „robi wystawę”, ile konstruuje „gabinet wrażeń” – w duchu Stefana Themersona, którego idee wielokrotnie przywołuje. Themerson chciał sprowadzić działalność artysty do „powodowania lub odszukiwania wrażeń” – i dokładnie tym tropem idziemy tutaj dalej.
Program był prosty i brutalnie intensywny: trzy dni wspólnego bycia, oglądania, grania, performowania i pokazywania wideo z prywatnych kolekcji. Wystąpienia Ewy Zarzyckiej, koncert Marcina Krzyżanowskiego, działania „Smutnych Kobiet”, performanse Oli Kozioł, wideo z archiwów Robakowskiego i Dariusza Bieńkowskiego, a do tego obecność kolejnych artystek i artystów – od Karoliny Wojtas po Małgorzatę Marię Potocką.
Robakowski pisze w zapowiedzi:
„Będziemy razem ze sobą wiele godzin, ze swoimi pracami i własnym usposobieniem. Liczymy na mentalne przenikanie osobnych różnych zdań. Ciekawe czy doznamy, każdy po swojemu, czegoś takiego, co może być prawdziwym istotnym wrażeniem artystycznym.”
To nie jest język instytucjonalnego programu, bardziej zaproszenie do wspólnego eksperymentu. Na planie filmowym znaczy to jedno: trzeba być, słuchać, nie przeszkadzać i pozwolić, by obraz i dźwięk same układały się w opowieść.
Łódź, pamięć i energia, która nie rdzewieje
To, co mnie w Robakowskim najbardziej fascynuje, to jego ciągła gotowość do działania. Mówimy o artyście, który zaczynał w latach 60. z 16-milimetrową taśmą, a dziś nadal montuje, kuratoruje, oprowadza, opowiada – nie jako „żywa legenda”, ale jako ktoś, kto wciąż wchodzi w spór z rzeczywistością.
W filmie próbuję pokazać Robakowskiego nie tylko jako nazwisko z podręcznika historii sztuki, ale jako żywy organizm Łodzi:
- człowieka, który swoim archiwum prywatnym (Galeria Wymiany) przez dekady tworzył alternatywną historię sztuki współczesnej,
- uczestnika i świadka tego, jak zmieniała się łódzka awangarda – od Warsztatu Formy Filmowej po współczesne projekty z młodszymi artystami,
- kogoś, kto nadal „zbiera” – ludzi, obrazy, taśmy, zdania – i składa je w opowieść, której nie dostaniemy w oficjalnych muzealnych narracjach.
Bez Robakowskiego nie ma znośnej Łodzi. Jest tylko miasto z folderu albo miasto z raportu urbanistycznego. On przypomina, że Łódź to także miejsce intensywnego myślenia obrazem: fabryki przefiltrowane przez taśmę filmową, klatki schodowe zamienione w galerie, prywatne mieszkania stające się archiwami sztuki.
Po co ten film i ten wpis?
Ten materiał nie jest klasycznym „vlogiem z wystawy”, ani recenzją. Bardziej próbą uchwycenia:
- jak wygląda dziś praktyka artysty, który współtworzył polską neoawangardę i nadal jest aktywny,
- jak pracuje środowisko zgromadzone wokół niego – od weteranów po osoby dopiero wchodzące na scenę,
- jak Łódź żyje sztuką poza głównym nurtem instytucjonalnym.
Jeżeli masz ochotę zobaczyć jak to wygląda od środka – z perspektywy kamery, która przychodzi raczej „w odwiedziny” niż „na zlecenie” – zapraszam do obejrzenia filmu na kanale „Znośnie”.
Jeśli chcesz, możesz pomóc mi wracać do takich miejsc
Tego typu wyjazdy, nagrania i montaż to zawsze konkretny koszt czasu i środków. Jeśli chcesz wesprzeć kolejne materiały o polskich miastach, sztuce i pamięci – możesz postawić mi wirtualną kawę tutaj:
👉 https://buycoffee.to/znosnie
Dzięki temu łatwiej będzie wracać z kamerą tam, gdzie sztuka jeszcze naprawdę oddycha – czy to w łódzkich mieszkaniach-galeriach, czy w małych, offowych przestrzeniach, które nie trafiają na turystyczne mapy, ale zmieniają sposób myślenia o mieście.
