Ta zawartość jest dostępna tylko dla członków serwisu. Jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, zaloguj się. Nowi użytkownicy mogą zarejestrować się poniżej.
Related Posts
Slow Travel? pytanie czy Lizbona Chill to nowy kierunek ZNOŚNIE
Zaczynamy od Oceanarium w Lizbonie: zanurzenie w „morsko-głębinowych” przestrzeniach, które uruchamiają dwuznaczną refleksję – między ochroną zagrożonych gatunków a formą ich niewoli.
Potem przenosimy się do nowszej Lizbony: tereny poindustrialne przekształcone na potrzeby Expo ’98. Kluczowy punkt to Dworzec Oriente (Gare do Oriente) Santiago Calatravy – zestawienie surowego betonu z lekką konstrukcją stali i szkła, w estetyce organicznej, niemal zoomorficznej.
Trzeci przystanek: LX Factory – kreatywna, lekko undergroundowa przestrzeń pełna sklepów i gastro. Klimat na pograniczu Berlina i łódzkiego OFF Piotrkowska.
Lizbona – video i notatki z podróży
W tej części Lizbony muzyka nie jest tylko dodatkiem – jest czymś w rodzaju drugiej warstwy architektury, która rozlewa się wieczorami po ulicach, szczególnie właśnie w Alfamie. Historia fado, która rodziła się w XIX‑wiecznych portowych dzielnicach Lizbony jako śpiew biedoty i marynarzy, nabiera tu konkretu, kiedy widzisz, jak te piosenki wychodzą z małych knajpek prosto na kamienne schody, jakby były jeszcze jednym mieszkańcem dzielnicy, a nie tylko repertuarem dla turystów.
To, co najbardziej wciągnęło mnie w tę opowieść, to pojęcie saudade – nie tyle melancholii, ile jakiegoś trudnego do przełknięcia pogodzenia się z losem, w którym akceptacja zawsze ma w sobie nutę żalu. Stojąc nad Tagem, który u ujścia smakuje już słono jak ocean, miałem poczucie, że ta rzeka idealnie pasuje do fado: niby jeszcze nie pełne morze, niby wciąż miasto, ale w wodzie czuć już coś większego, nieswojego, coś, co od zawsze ciągnęło Portugalczyków w stronę nieznanego.
Rok na Bocznicy Mentalnej: Jak (Nie)Podróże Zmieniły ZNOŚNIE
Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Przeglądamy stare notatki, zdjęcia, próbujemy nadać jakiś sens minionym dwunastu miesiącom. Kiedy cofam się myślami do początku tego roku, przypomina mi się wielka deklaracja, którą złożyłem na kanale. Pełen entuzjazmu opowiadałem o planach, które miały zdefiniować ZNOŚNIE. Przyzwyczajeni do filmów z Barcelony, Rzymu czy Paryża, mieliście dostać kolejną dużą dawkę podróży. Pamiętacie? Mówiłem: „planujemy w tym roku taki fajny wyjazd... tur Litwa, następnie Łotwa, następnie Estonia i skończylibyśmy w Finlandii”. To miała być podróżnicza ofensywa, seria filmów z trasy, która miała nas wszystkich przenieść daleko na północ.
×
