Hypnocinematic
SILENT SPRING THAW NOWHERE to jeden z pierwszych materiałów publikowanych w ramach nowego kanału Hypnocinematic. Film zbiera obrazy z Inowłodza, Bałut, Zgierza, Piotrkowa Trybunalskiego, Arkadii i Nieborowa, łącząc puste przestrzenie, ślady rozpadu, wodę, błoto, światło i surowy krajobraz przełomu zimy i wiosny. To spokojny, bezsłowny materiał z pogranicza slow TV, ambient video i obserwacyjnego kina nastroju. Kanał Hypnocinematic będzie rozwijany właśnie wokół takich filmów: bez komentarza, bez pośpiechu, z naciskiem na atmosferę miejsca i obraz.
https://www.youtube.com/@hypnocinematic
Malta Zimą
Malta kojarzy się z pocztówką: słońce, błękit, „wyspa na weekend”. A ja chcę ją potraktować jak miejsce warstwowe: nad wodą i pod wodą, na ziemi i pod ziemią, w historii i w bardzo współczesnych przepływach pieniędzy, wpływów i ludzi.
To jest otwarcie serii MALTA. Zaczynamy od pierwszych godzin po przylocie (wraz z małą przygodą), a potem wchodzimy w Valletta i jej kontekst: brytyjskie dziedzictwo, semickie korzenie języka, chrześcijaństwo w katolickim wydaniu, ale też ciemniejsza strona „stabilnego systemu” – wyspa jako bezpieczna przystań dla kapitału, nieruchomości i pośredników. Pojawia się też postać Daphne Caruana Galizii i pytanie o cenę, jaką małe społeczeństwo płaci za „normalność” sprzedawaną na zewnątrz.
MAC/CCB (Museum of Contemporary Art w Centro Cultural de Belém)
to jest rewelacyjna kolekcja i świetna lekcja XX-wiecznej (i późniejszej) sztuki oraz tego, jak Europa buduje sobie wyobraźnię o samej sobie. Natomiast nie znalazłem tam wielu prac, które byłyby dla mnie realnie „współczesne” w sensie świeżego napięcia i nowych tematów. Bardziej: mocne nazwiska i idee już osadzone w kanonie, świetnie pokazane w bardzo dobrej przestrzeni.
Co w MAC/CCB działa najmocniej
Pierwsza rzecz to sama architektura i rytm CCB. Duże, chłodne, modularne przestrzenie robią robotę, bo odklejają cię od turystycznej narracji Belém. To muzeum, w którym łatwiej myśleć niż „zaliczać”.
Oddech Józefa
Program był prosty i brutalnie intensywny: trzy dni wspólnego bycia, oglądania, grania, performowania i pokazywania wideo z prywatnych kolekcji. Wystąpienia Ewy Zarzyckiej, koncert Marcina Krzyżanowskiego, działania „Smutnych Kobiet”, performanse Oli Kozioł, wideo z archiwów Robakowskiego i Dariusza Bieńkowskiego, a do tego obecność kolejnych artystek i artystów – od Karoliny Wojtas po Małgorzatę Marię Potocką.
MAXXI – Narodowe Muzeum Sztuki XXI wieku
Najmocniej działa dla mnie wątek utopii jako narzędzia społecznego, nie jako formy. W pewnym momencie trafiam na pracę Wodiczki: konstrukcję-wózek zaprojektowaną dla osób bezdomnych – z myślą o tym, żeby dało się w niej przenocować i przechować rzeczy (w odcinku mówię o kontekście USA). To nie jest „ładny obiekt”. To jest projekt, który z definicji zderza się z polityką i wstydem miasta: kto ma prawo do schronienia, a kto ma być niewidoczny. Taka praca bardzo dobrze ustawia mi resztę ekspozycji: utopia jako prototyp przetrwania, a nie jako fantazja.
Muzeum Sztuki w Łodzi
Ten odcinek powstał w trybie, który lubię najbardziej: nie „recenzja z katalogu”, tylko sprawdzenie na własne oczy, jak...
MACBA Collection
a stała prezentacja kolekcji to wybór kluczowych prac, które mają pokazać jej różnorodność, ale przede wszystkim przypomnieć o funkcji sztuki jako narzędzia tworzenia narracji. W tej odsłonie kuratorsko akcentowana jest poezja i metafora: nie jako ozdobnik, tylko jako sposób kształtowania rzeczywistości i uruchamiania interpretacji.
W praktyce dostajesz przekrój mediów (malarstwo, instalacje, fotografia, performans) i zestaw tematów, które wracają w sztuce współczesnej jak refren: tożsamość, społeczeństwo, przestrzeń. Dla mnie ważne jest to, że to nie jest „encyklopedia stylów”, tylko zaproszenie do rozmowy z pracami, bez jednego narzuconego klucza.
Museu Nacional d’Art de Catalunya (MNAC)
Najmocniejszy punkt to średniowiecze: bizantyjskie freski i romańskie malowidła. Monumentalne, frontalne, bez potrzeby „podobania się”. One mają działać jak język porządku – mocne kontury, nienaturalne proporcje, hierarchia ważności zamiast perspektywy. W tym muzeum naprawdę czuć, że obraz kiedyś nie był dekoracją, tylko narzędziem: do organizowania wyobraźni i wspólnoty.
Druga oś to kataloński modernizm, czyli eksplozja dekoracyjności przełomu XIX i XX wieku. Płynne linie, organiczne formy, ornament, rzemiosło. W materiale zwracam uwagę na to, jak silnie ten język przenika też do rzeźby i sztuki użytkowej – i jak bardzo jest to „Barcelona” jako styl, który potem przenika miasto na ulicach.
I tu uczciwa obserwacja: MNAC jest fantastyczne jako muzeum historii sztuki i formy, ale nie znalazłem tam wielu prac, które byłyby dla mnie ciekawą „współczesnością” w sensie dzisiejszych tematów i napięć. To nie jest zarzut. Raczej precyzja: idę tam po przeszłość, po warsztat patrzenia, po zrozumienie, skąd biorą się języki wizualne, które później miasto wykorzystuje.
Slow Travel? pytanie czy Lizbona Chill to nowy kierunek ZNOŚNIE
Zaczynamy od Oceanarium w Lizbonie: zanurzenie w „morsko-głębinowych” przestrzeniach, które uruchamiają dwuznaczną refleksję – między ochroną zagrożonych gatunków a formą ich niewoli.
Potem przenosimy się do nowszej Lizbony: tereny poindustrialne przekształcone na potrzeby Expo ’98. Kluczowy punkt to Dworzec Oriente (Gare do Oriente) Santiago Calatravy – zestawienie surowego betonu z lekką konstrukcją stali i szkła, w estetyce organicznej, niemal zoomorficznej.
Trzeci przystanek: LX Factory – kreatywna, lekko undergroundowa przestrzeń pełna sklepów i gastro. Klimat na pograniczu Berlina i łódzkiego OFF Piotrkowska.
Zaświaty i ewoluujące metafory umysłu
Człowiek nie żyje w „gołych bodźcach”, tylko w narracjach: w opowieściach, które porządkują doświadczenie w czasie, nadają sens zdarzeniom, wyznaczają granice tego, co możliwe i tego, czego należy się bać. Narracja jest narzędziem orientacji. To ona skleja rozproszone wrażenia w spójny „świat” i spójną tożsamość.
×