Film w naszym umyśle zrobiony jest z mgły, sklejany jest gwoździami wbijanymi w ekran
Czy umysł tworzy rzeczywistość? Tak i nie... Tworzy jedyną rzeczywistość jaką możemy poznać ale nie tworzy bazy na której istnieją bodźce tworzące doznania i percepcje. Tworzy ale nie z niczego. Jest jak montażysta, który ma do dyspozycji materiał nagrany przez zmysły. Taśma zewnętrznych bodźców istnieje – świat wywiera realny wpływ na mózg, na ciało. Jednak to, co ostatecznie widzimy jako „świat", powstaje podczas montażu: w cięciach, interpretacjach, w tym, co uznajemy za znaczące, a co wyrzucamy. Tyle że ta taśma pamięci nie jest sztywnym zapisem. Jest płynna, analogowa, jak zbiór ruchomych elementów, które pod wpływem kolejnych wydarzeń, emocji, snów ciągle się deformują. Osoby z jednej sceny nagle zamieniają się miejscami. Słowa znikają albo zaczynają znaczyć coś zupełnie innego. Scenariusz rozgranej wczoraj rozmowy dziś w pamięci ma już inny finał. A potem reagujemy – słowem, gestem, decyzją
GDY CISZA NASTANIE: szkic na styku religioznawstwa, neuronauki i psychologii
Spory międzyreligijne koncentrują się najczęściej wokół kwestii eschatologicznych, a więc pytań o los człowieka po śmierci: niebo, piekło, odrodzenia, sąd ostateczny czy stany pośrednie. Jednocześnie w obrębie etyki życia codziennego wiele tradycji religijnych pozostaje zaskakująco zgodnych, kładąc nacisk na ograniczanie przemocy, wzmacnianie współczucia oraz dyscyplinę afektów destrukcyjnych (Eliade, 1969/1999; Smith, 1958/1991). Ten tekst proponuje spojrzenie na religię przede wszystkim jako na praktykę pracy z umysłem, w której różnice doktrynalne dotyczą głównie obszarów „nieznanych” doświadczeniu potocznemu, podczas gdy rdzeń praktyczny – regulacja emocji, kultywowanie miłości, rozpuszczanie sztywnego ego – pozostaje podobny.
Lizbona – video i notatki z podróży
W tej części Lizbony muzyka nie jest tylko dodatkiem – jest czymś w rodzaju drugiej warstwy architektury, która rozlewa się wieczorami po ulicach, szczególnie właśnie w Alfamie. Historia fado, która rodziła się w XIX‑wiecznych portowych dzielnicach Lizbony jako śpiew biedoty i marynarzy, nabiera tu konkretu, kiedy widzisz, jak te piosenki wychodzą z małych knajpek prosto na kamienne schody, jakby były jeszcze jednym mieszkańcem dzielnicy, a nie tylko repertuarem dla turystów.
To, co najbardziej wciągnęło mnie w tę opowieść, to pojęcie saudade – nie tyle melancholii, ile jakiegoś trudnego do przełknięcia pogodzenia się z losem, w którym akceptacja zawsze ma w sobie nutę żalu. Stojąc nad Tagem, który u ujścia smakuje już słono jak ocean, miałem poczucie, że ta rzeka idealnie pasuje do fado: niby jeszcze nie pełne morze, niby wciąż miasto, ale w wodzie czuć już coś większego, nieswojego, coś, co od zawsze ciągnęło Portugalczyków w stronę nieznanego.
Rok na Bocznicy Mentalnej: Jak (Nie)Podróże Zmieniły ZNOŚNIE
Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Przeglądamy stare notatki, zdjęcia, próbujemy nadać jakiś sens minionym dwunastu miesiącom. Kiedy cofam się myślami do początku tego roku, przypomina mi się wielka deklaracja, którą złożyłem na kanale. Pełen entuzjazmu opowiadałem o planach, które miały zdefiniować ZNOŚNIE. Przyzwyczajeni do filmów z Barcelony, Rzymu czy Paryża, mieliście dostać kolejną dużą dawkę podróży. Pamiętacie? Mówiłem: „planujemy w tym roku taki fajny wyjazd... tur Litwa, następnie Łotwa, następnie Estonia i skończylibyśmy w Finlandii”. To miała być podróżnicza ofensywa, seria filmów z trasy, która miała nas wszystkich przenieść daleko na północ.
Takumar 135 mm f 2.5
do mojej torby, obok radioaktywnego klasyka Super-Takumara 50mm f/1.4, i szerokiego Chinona 28mm, dołączył właśnie Super-Takumar 135mm f/2.5. To nie jest po prostu „długie szkło”. To narzędzie do optycznej alchemii.
Pierwsze, co uderza po podpięciu tego szkła do Lumixa S5II, to sposób, w jaki traktuje ono przestrzeń. 135mm to ogniskowa, która „kłamie” w najpiękniejszy możliwy sposób. Kompresuje perspektywę. Sprawia, że tło – oddalone o kilka metrów – nagle wyrasta tuż za plecami głównego tematu a światła tworzą wspaniały bookeh. Sama fotografia nie ma charakterystycznego zabarwienia które przybiera Super-Takumar 50mm f/1.4 pod wpływem żółknięcia radioaktywnego szkła.
Super‑Takumar 50 mm f/1.4
Super‑Takumar 50 mm f/1.4 w wersji 7‑elementowej to klasyczny „normal” M42, który łączy mitologię radioaktywnego szkła z bardzo praktycznym obrazem do codziennego dokumentu. Na pełnej klatce 50 mm daje perspektywę zbliżoną do tego, jak widzi oko, więc to naturalny wybór do ciała, twarzy i ulicy bez ekstremów.
Szum, montaż, kompozycja i budowanie języka w Fotografii
W tym odcinku znowu wracam do Łodzi i robię coś, co lubię najbardziej: idę przed siebie z aparatem,...
×